Co dwa lata mamy szansę na oglądanie ludzkiego heroizmu w wydaniu olimpijskim - zimą i latem, przemiennie.
Szansa, że zawodnik wyczynowy (zarejestrowany w federacji narodowej) wystąpi na Igrzyskach, wynosi znacznie poniżej 1%, a w popularnych dyscyplinach jedynie 0,1 %.Medal jest wstanie zdobyć jakaś mikroskopijna ilość - 0,01%.
W latach 80 ubiegłego stulecia Bob Goldman - lekarz sportowy stawiał wyczynowcom hipotetyczne pytanie:
"Czy wziąłbyś zakazany środek gwarantujący złoty medal, jeśli nie zostaniesz wykryty, ale umrzesz w ciągu 5 lat?"
Około 50% odpowiedziało: tak.
W roku 2009 Australijczyk James Connor powtórzył to badanie, uzyskując niższe wartości: 7 do 14%, ale i tak są przecież wysokie.
Orientacja na wynik w tej grupie ludzi jest zatem niewiarygodnie ekstremalna.
Zatajanie urazów, uczestnictwo w treningach mimo kontuzji dotyczy już wszystkich sportowców, czyli również tych 99% którzy na Olimpiadę się nie dostaną.
Znajduję trzy główne powody, na potwierdzenie hipotezy, że w tej populacji można znaleźć najlepszych pracowników.
- 1. Są trenowalni.
Całe lata, ktoś ich uczył, wymagał, rozliczał. W zespołach chcemy mieć ludzi, którzy nawykowo są przyzwyczajeni do wykonywania poleceń lidera_ki.
- 2. Są odporni na nudę.
Miliony powtórzeń, często tych samych ćwiczeń, by się doskonalić. W pracy nie wolno chodzić na skróty, by osiągnąć wynik, a cała masa zatrudnionych leniwców kombinuje bez przerwy.
- 3. Są zaznajomieni z notoryczną presją.
Trudna sytuacja, kryzys, umiejętność podnoszenia się po upadkach - jest w ich systemie na stałe.
Zostawmy 1% gwiazd olimpijskich, bo często będą trudno osiągalni jako pracownicy.
Mamy całe 99% diamentów, po które warto sięgać jak najczęściej.
Zatrudniaj byłych sportowców profesjonalnych, nie z litości, czy podziwu.
Rób to dla lepszych wyników swojego biznesu.
Bartosz Zamirowski
A tutaj wersja do słuchania i oglądania:
