Myślisz, że muzyka jest tylko tłem.
Do samochodu, do biegania, do sprzątania.
Przeważnie coś "leci" u fryzjera, w sklepie, w zasadzie wszędzie. Ale..
Jak przychodzi dobry beat twój mózg uruchomić może ciało w zupełnie inny sposób.
Nie melodia.
Nie tekst.
Nie przepiękna solówka na gitarze, przy której przypomni ci się romantyczny wieczór sprzed 30 lat.
A beat to puls, uderzenie. Coś, co nie pyta o sens istnienia, tylko reguluje oddech.
W świecie, w którym wszystko musi coś znaczyć, beat nie znaczy nic. I oto chodzi.
Kiedy Milan Kundera w swoim monumentalnym dziele pisał o nieznośnej lekkości bytu, chodziło o ciężar jednorazowości życia. O to, że skoro nic się nie powtórzy, wszystko jest lekkie. A skoro lekkie - może być przerażające.
Beat działa odwrotnie:
On właśnie się powtarza. Cztery czwarte. Powrót. Loop.
W muzyce elektronicznej kulminacja następuje w sekcji nazywanej drop (albo: bass drop).
I działa to na nas fizycznie, bo niskie częstotliwości (20 - 80 Hz) są odczuwalne somatycznie, nie tylko słyszalnie.
Rezonują w klatce piersiowej i brzuchu.
Beat jest lekki tylko na powierzchni.
Pod spodem dzieją się trzy rzeczy:
1. Uruchamia się system ruchowy (nawet bez ruchu).
2. Aktywuje się układ nagrody poprzez grę oczekiwania i spełnienia.
3. Mózg synchronizuje się z pulsem jak biologiczny metronom.
Beat przypomina, że człowiek najpierw był rytmem, dopiero potem filozofią.
W ten poniedziałek, zupełnie odwrotnie.
Sugeruję nie szukać sensu, tylko rytmu.
Hej, włącz coś teraz, oddychaj, czuj, kiwaj się.
Dobrego tygodnia: PAM, pam, pam, pa-pa-PAM, pam, pam…
Bartosz Zamirowski
A tutaj wersja do słuchania i oglądnia:
