Na wilkołaki broń była tylko jedna. Srebrna kula.
Dla uproszczenia fabuł - które prosty lud miał łykać niczym pelikan kombinerki - w bajkach istniało jedno antidotum na zło. Takich bestii nie trzeba było rozumieć, profilować, badać, żeby je pokonać. Wystarczyła jedna rzecz, może nie łatwa do zdobycia, ale jedna. Pyk i po sprawie.
W biznesie szukamy rozwiązań problemów podobnie, spotykam się w mojej praktyce doradczej z takim podejściem non stop.
Klient chce jednej metody, jednego - możliwie krótkiego warsztatu, jednego systemu żeby zmienić oblicze swojej firmy.
Na przykład z mało dochodowej, na ultra zyskowną.
Z racji tego, że nie nauczyłem się dotąd robić ludzi w bambuko, staram się dostarczyć właściwy przepis na daną sytuację, która w większości przypadków jest po prostu dużo bardziej złożona. Jako wsparcie argumentacji używam dorobku ((((9, który w 1986 roku zdefiniował myślenie o srebrnej kuli.
Napisał, że nie ma takiej jednej rzeczy, ani technologii, ani metody zarządzania, która sama z siebie poprawi cokolwiek dziesięciokrotnie. Nie dlatego, że ludzie są leniwi.
Dlatego, że część trudności jest wpisana w naturę rzeczy i żadne narzędzie jej nie usunie.
Ale uwaga, bo tu łatwo o drugą głupotę.
Czasem prosta rzecz naprawdę załatwia sprawę. Mycie rąk w szpitalu, lista kontrolna przed startem samolotu. To nie są mity, to działa.
Więc problem nie polega na tym, że wierzymy w proste rozwiązania. Polega na tym, że mylimy dwa rodzaje problemów.
Jedne mają koniec. Wiadomo, kiedy są rozwiązane - lekarz myje ręce przed operacją, a pilot odczytuje starannie check-listę zanim poprosi o zgodę na uruchomienie silników.
Drugie końca nie mają. W firmach to zdobywanie rynku, utrzymanie klientów, zaangażowanie, kultura organizacji, zaufanie, zespołowość. Takich rzeczy nie da się odhaczyć, ogłosić: zrobione. One się tylko utrzymują albo psują.
Oto rada ode mnie: doradcy biznesowego i coacha.
Kiedy ktoś stara się sprzedać Ci jakąś metodę, produkt, który ma wszystko i załatwia twoje bolączki, tak jak srebrna kula rozprawia się z wilkołakiem, zadaj takie pytanie:
"Po czym poznamy, że to nie zadziałało?" Lub: "Dla kogo to nie jest dobre rozwiązanie?"
Słuchaj odpowiedzi - podaję trzy dyskwalifikujące kategorie:
Odwrócenie (wina będzie Twoja): "To nie jest dla firm, które nie są gotowe na zmianę."
Zaprzeczenie (to jest dla wszystkich): "Nie ma takiej firmy, która by na tym nie skorzystała."
Pozorne ograniczenie (warunek, którego i tak nie ma): "To nie jest dla produkcji." (a ty jesteś w usługach).
Co jest dobrą odpowiedzią?
Gdy doradca powie coś, co może kosztować go zlecenie, to jest jedyny wiarygodny sygnał.
Moje "Słowo na Poniedziałek" nie będzie remedium na wszystkie problemy tygodnia i nie będzie srebrną kulą. Życie jest zbyt złożone.
Ale jeśli pozwoli Ci przemyśleć to i owo, stosuj co 7 dni.
Bartosz Zamirowski
PS
Znasz kogoś, komu się może przydać "Słowo…" w każdy poniedziałek? Wyślij mu/jej link: Subskrypcja SNP.
Dziękuję.
A tutaj wersja do słuchania i oglądania:
