Czy jest antidotum na depresję? Odpowiadam od razu: nie. Koniec odcinka, dziękuję i dało mi się napisać najkrótsze Słowo na Poniedziałek w historii.
No dobra, jest coś lepszego niż antidotum, bo nie trzeba tego kupować.
A skoro o kupowaniu, to mała demolka marketingowych pigułek. W największym badaniu eksperymentalnym na ten temat ani suplementy, ani zmiana nawyków żywieniowych nie ochroniły ludzi przed depresją. Poranne afirmacje i wizyty u wróżki do badań się nie załapały, ale strzelam, że wynik byłby podobny.
Zdefiniujmy, co to jest depresja.
To nie jest gorszy dzień ani smutek po porażce. WHO podkreśla, że depresja różni się od zwykłych wahań nastroju. Obniżony nastrój albo utrata radości z rzeczy, które zwykle cieszą, trwa prawie codziennie, co najmniej dwa tygodnie. Do tego dochodzą inne objawy, np. zaburzenia snu, zmęczenie, problemy z koncentracją, poczucie winy lub bezwartościowości, beznadzieja, zmiany apetytu.
Kogo może ustrzelić depresja? Każdego. Nie ma wieku, pochodzenia ani stanu konta, który daje immunitet.
To, co lepsze od antidotum, składa się z dwóch składników i oba mają mocne dowody.
Składnik pierwszy.
W 2019 roku zespół z Harvardu chciał rozstrzygnąć spór: czy ruch chroni przed depresją, czy po prostu ludzie w depresji mniej się ruszają. Porównali dwa źródła danych: ankiety, w których ludzie sami opisywali swoją aktywność i akcelerometry, które ją mierzyły. Efekt ochronny wyszedł tylko w danych z akcelerometrów.
Depresja nie czyta ankiet, wygląda na to, że liczy kroki, nie intencje.
A tego ruchu nie musi być dużo, według autorów różnica, która miała znaczenie, to mniej więcej zamiana 15 minut siedzenia na 15 minut biegu albo godziny siedzenia na godzinę szybkiego marszu. Nie wiem, co myślisz, ja myślę, że to naprawdę jest do zrobienia.
Składnik drugi.
Badanie z 2020 roku sprawdziło ponad sto czynników u ponad 100 tysięcy osób: dieta, sen, oglądanie tv, ruch. Na pierwszym miejscu wśród czynników ochronnych wylądowało to: czy masz komu się zwierzyć.
Jako coach biznesowy nie mogę się oprzeć i muszę zadać ci teraz to pytanie.
Jeśli zarządzasz ludźmi, zapytaj siebie: czy ktoś z mojego zespołu przyszedłby do mnie i powiedział, że jest źle?
Jeśli odpowiedź brzmi "nie wiem", to właśnie wiesz, nad czym pracować. A konkretnie? Naucz się rozmawiać o zdrowiu psychicznym i reaguj spokojnie na pierwszą złą wiadomość. Po tym ludzie oceniają, czy warto przyjść do ciebie z czymś poważniejszym. W firmie nie da się tego wdrożyć mailem od HR z linkiem do platformy e-learningowej.
Czyli co? Plan na ten tydzień jest taki.
1. Rusz… grupę.
2. Jak nie masz komu się zwierzyć, zacznij szukać takiego człowieka. Nie możesz znaleźć nikogo? Idź do terapeuty_ki, najlepiej na piechotę, załatwisz oba punkty naraz.
Bartosz Zamirowski
PS
Na serio to wszystko jest prewencja, nie leczenie.
Jeśli jest naprawdę źle, zadzwoń: 800 70 2222, to centrum wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym.
A tutaj wersja do słuchania i oglądania:
