Emocje rządzą nami i basta! Wiadomo to już od tak dawna i… I jakoś zapominamy o tym co rusz, dlaczego? No, bo rządzą nami emocje!
A w całym życiu mamy wiele okazji, żeby te przemożne motyle w brzuchu i w głowie pomieszały nam zmysły na cacy.
Szczególnie w decyzjach finansowych, zatem uważaj:
1. Sprzedaż boli, bo to, co posiadamy (firma, akcje, udziały, przedmioty), staje się częścią nas. Zdarza się, że mówimy o jakimś przedsięwzięciu "moje dziecko". Hello! Dzieci się nie sprzedaje, prawie wszystko inne już tak. Spróbuj w takich transakcjach przyjąć rolę nie posiadacza, tylko pośrednika, brokera - lepiej ocenisz fakty i mniej będziesz cierpieć po transakcji.
2. Myśl jak trader, może być taki z czerwonymi szelkami. Samo wyobrażenie sobie, że ta transakcja to jedna z wielu, osłabia pobudzenie fizjologiczne i tym samym wpływ emocji na decyzję. Wczuj się w zawodowca, który robi deale co minutę, po prostu: pyk, pyk, pyk!
3. Grossmann i Kross 2014 (Psychological Science) w trzech eksperymentach (693 osoby) pokazali, że ludzie rozumowali mądrzej o cudzych problemach niż o własnych i nazwali to ciekawie: paradoksem Salomona. Przygotowując się zatem do emocjonalnej transakcji, mów do siebie np. tak: “Co bym poradził_a znajomemu, który sprzedaje firmę?”.
Potrzebujesz pamiątki? Zrób sobie zdjęcie domu, w którym się urodziłeś_aś, a który sprzedajesz. Zachowaj wspomnienia jakiejkolwiek rzeczy, pamiętając, że to tylko… rzecz.
I morał na ten Poniedziałek, a może na całe życie jest taki:
Nie stój w miejscu, podejmuj decyzje, idź do przodu.
Trzymając kurczowo stare, nie masz z czego zacząć nowego.
A z pustego i Salomon nie naleje!
Bartosz Zamirowski
A tutaj wersja do słuchania i oglądania:
