Tajemnicza koncepcja śmierci voodoo, czyli zgonu wywołanego przez spreparowaną laleczkę na kształt i oblicze jakiegoś nieszczęśnika albo przez spektakularne w formie czynności jakiegoś szamana popchnęła Curta Richtera w 1957 roku do bestialskiego eksperymentu. Współczesne standardy opieki nad zwierzętami laboratoryjnymi nie pozwoliłyby na takie działania. Na szczęście.
Psychobiolog z Uniwersytetu Johns Hopkins postanowił zbadać m.in. zjawisko nagłej śmierci u zwierząt i zestawić je z pracami Waltera Cannona na temat "voodoo death" - śmierci z przerażenia u ludzi. Biedne szczury były wsadzane do cylindrów z wodą, nie miały możliwości ucieczki, mierzono czas do utonięcia.
Trzy główne wnioski.
1. Szczury nie tonęły z wyczerpania - te dzikie, doskonałe pływające tonęły, w 2-15 minut. EKG wykazywało zwolnienie rytmu, nie przyspieszenie.
Serce zatrzymywało się w rozkurczu, gdy układ przywspółczulny przejął kontrolę. Richter nazwał to "hopelessness death".
2. Oswojeni żyją dłużej - oswojone szczury pływały 60-80 godzin, mimo że były słabsze od tych dzikich. Nie reagowały paniką, bo były oswojone. Dzikie szczury, które w czasie eksperymentu były "oswajane", wyciągane z wody i wsadzane ponownie - pływały dłużej.
3. Richter spodziewał się śmierci z przeciążenia układu współczulnego (adrenalina, tachykardia). A to nerw błędny (vagus), wysyłał sygnał: "nie ma sensu walczyć" i wyhamowywał serce do zera.
Badania były odnoszone wprost do ludzi - przypadki śmierci u jeńców, Indian po schwytaniu, żołnierzy w obozach. Mechanizm vagus death jest u ludzi potwierdzony, nazywa się go też "psychogenic death".
W mniej drastycznej formie dotyka naszych organizacyjnych czynności.
1. Pracownicy odpuszczają, przestają się starać nie dla tego, że są słabi nie mają motywacji, czy są charakterologicznie ułomni w inny sposób. To biologiczna odpowiedź na totalny brak sprawczości.
2. W pracy wszyscy potrzebujemy przewidywalności i psychologicznego bezpieczeństwa. Lider_ka, który to zapewnia nie jest "miękki_a", tylko świadomy, że to jest podstawowy warunek przetrwania pod presją.
3. Beznadzieja w firmie nie musi wyglądać jak dramat. Niby jest spokojnie, nie ma krzyku, po prostu zdarzają się "ciche odejścia", jednostki i zespoły obumierają bezszelestnie.
Jak jest u ciebie w firmie? Sprawdź:
1. Na spotkaniach wszyscy się zgadzają, nikt nie kwestionuje. Problemy nie są zgłaszane, bo ludzie nauczyli się, że mówienie o nich nie ma sensu.
2. Zmęczony pracownik_czka narzeka, poddający się beznadziei przestaje. Cisza jest gorsza niż konflikt, warto o tym pamiętać.
3. Postaw sobie lub innym pytanie: "Kiedy ostatnio twój pomysł lub sprzeciw coś zmienił?". Dawno? Nigdy? Nie pamiętam? Wnioski są oczywiste.
W przeciwieństwie do szczurów mamy możliwość ucieczki z gładkich cylindrów wypełnionych wodą.
Bartosz Zamirowski
A tutaj wersja do słuchania i oglądania:
