Frederick Douglass nie znał swojej daty urodzenia, co było normą - bo właściciele niewolników celowo ukrywali takie informacje.
Daty śmierci też nie poznał - z wiadomych względów, umarł w roku 1895.
Zanim uciekł z Baltimore do Massachusetts nauczył się czytać potajemnie, od żony swojego właściciela - co było wtedy niezgodne z prawem.
Jak mówił potem, właśnie wtedy zrozumiał, czym jest wolność: wiedział o niej, zanim ją miał.
Napisał najsłynniejszą książkę autorstwa byłego/zbiegłego niewolnika: "Narrative of the Life of Frederick Douglass" (1845) prawdziwą bombę, która opinię publiczną wprost zdemolowała.
Opisywał brutalne szczegóły swojego życia z reporterską dokładnością, bez zabawy w aluzje. Umieścił tam ważne słowa:
"Wolę być wierny sobie, nawet narażając się na drwiny innych, niż być fałszywym i ściągnąć na siebie własną pogardę".
("I prefer to be true to myself, even at the hazard of incurring the ridicule of others, rather than to be false, and to incur my own abhorrence.")
To wyznanie człowieka, który mówi: wierzę, że kiedyś będę wolny, nawet jeśli brzmi to absurdalnie w oczach innych.
Autentyczność Fredericka nie była wygodna ani bezpieczna. Dosłownie zagrażała jego życiu.
Tak sobie myślę, siedząc w wygodnym fotelu, dopieszczony przez cywilizacyjne dobrobyty, o dwóch zjawiskach.
Pierwsze: Autentyczność vs. konformizm społeczny.
Stajemy regularnie przed wyborami: powiedzieć prawdę (niepopularną) albo powiedzieć to, czego ludzie oczekują. Douglass nazywa to wprost - fałsz nie jest neutralny. Ma cenę. Tą ceną jest własna pogarda wobec siebie.
Drugie: Odwaga bycia niezrozumianym. "Hazard ośmieszenia" - to precyzyjny przekaz płynący ze słów niewolnika.
Nie pewność kpiny, tylko ryzyko. Rezygnujemy z autentyczności właśnie dlatego, że może się spotkać z oceną.
Nie dlatego, że się spotka.
Lęk oceny wystarczy, byśmy (bez większego zagrożenia przecież) oddawali swoją wolność, szli w niewolę z własnej woli.
Życie Fredericka było niewiarygodne: został doradcą prezydenta Abrahama Lincolna, był wydawcą wpływowej gazety abolicjonistycznej "The North Star" oraz kluczową postacią walki o prawa wyborcze kobiet.
Jak podaje encyklopedia Brittanica Douglass był najczęściej fotografowanym Amerykaninem XIX wieku.
Wiedział, że fotografie pozwalają mu przedstawiać siebie jako człowieka godnego szacunku używał ich do podważania rasistowskich norm społecznych.
Człowiek, który nie wiedział, kiedy się urodził, stał się twarzą całej epoki.
Musiał być niewiarygodnie odważny w ważnych sprawach. Bądźmy dzielni choćby w małych.
Koszt tchórzostwa też istnieje - tylko płacimy go sobie, nie innym.
Bartosz Zamirowski
A tutaj wersja do słuchania i oglądania:
