Mam maniakalno-kompulsywną przypadłość nabywania dzieł, których nikt nie chce kupować.
Ciągnę przykładowo do antykwariatów jak przysłowiowa mucha do kopy (takiej ze słodkich owoców spiętrzonej).
Pewnego razu wygrzebałem sfatygowane tomiszcze, które pryszczatego młodzieńca imitującego sprzedawcę zmusiło do próby nawiązania ze mną kontaktu:
- Serio? Zapytał i kręcąc głową powrócił do grzebania w telefonie, podając mi sprawnie drugą ręką paragon.
Książka nosi tytuł "Filozofia dowcipu" (autorzy: Hurley, Dennett, Adams) ma 553 strony i swojego czasu zachęciła mnie do zgłębiania tematu.
Filozofowie od około 2,5 tys. lat, z miernym efektem próbują zdefiniować, co sprawia, że coś jest śmieszne.
Dominujący koncept nazywa się teoria inkongruencji, która mówi: humor wynika z nagłego rozpoznania dysonansu lub niespójności tam, gdzie nasze oczekiwania przygotowały nas na coś zupełnie innego. Czyli tzw. setup + punch line.
Na szczęście znaleźli się niechumorzaści naukowcy, którzy postanowili zbadać, czy istnieje korelacja posiadania poczucia humoru oraz sukcesu.
Meta analiza, aż 49 badań na mówi, że humor pracowniczy wiąże się ze zwiększoną wydajnością, satysfakcją z pracy, spójnością zespołu, zdrowiem i skutecznym radzeniem sobie ze stresem. Zmniejsza wypalenie zawodowe i chęć odejścia z pracy.
Wniosek: pozwalaj sobie na niepoważne podchodzenie do poważnych spraw. Choć raz w tygodniu, np.. w poniedziałki.
Managerowie z poczuciem humoru są o 25% bardziej szanowani przez swoich bezpośrednich podwładnych. Pracownicy, którzy oceniają swoich szefów jako posiadających jakiekolwiek poczucie humoru, są o 15% bardziej zadowoleni z pracy i oceniają szefów o 27% bardziej motywująco.
Wniosek: jeśli twój szef lub szefowa przychodzi do pracy z kijem wystającym nieopodal kości krzyżowej - zmień pracę.
Badanie 700 CEO: 98% prezesów stwierdziło, że woli pracowników z poczuciem humoru, a 84% uważało, że pracownicy z poczuciem humoru są lepsi w swojej pracy niż ich mniej zabawni odpowiednicy.
Wniosek: biada ci jeśli nie potrafisz rozbawić prezesa (wyjątek: te 2% z kijem wymienionym wyżej).
Na spotkaniach zespołowych trwających od 20 do 65 minut badacze zaobserwowali średnio 15,5 przypadków humoru. I były to spotkania konstruktywne.
Wniosek: jeśli wasze firmowe spotkania są drętwe jak ręka, które zwinęła ci się w nocy pod poduszkę, zastanów się czy wszystko z wami ok (jeżeli pracujesz jako grabarz, ten parametr nie jest relewantny).
Robert A. Martin, stworzył kwestionariusz stylu humoru (Humor Style Questionnaire), znaleźć można w nim:
- humor: afiliacyjny (buduje więź),
- samopromocyjny (dystans do siebie),
- agresywny (kosztem innych),
- autodeprecjonujący (kosztem siebie).
Wersja agresywna niszczy relacje. Humor pozytywny lidera jest dodatnio skorelowany z relacją interpersonalną z pracownikami, zaangażowaniem afektywnym i identyfikacją z przywódcą.
Ale uważaj na ten autodeprecjonujący, szczególnie jak jesteś w zarządzie spółki giełdowej.
Czy można się nauczyć poczucia humoru? Tak.
Jeśli ktoś mówi "nie mam poczucia humoru, jestem taki poważny" - to bardziej prawdopodobne, że nigdy nie trenował tej kompetencji, niż w genach ma zakodowane bycie smutasem.
Poczucie humoru nie zbawi ludzkości, ale z całą pewnością może zbawić ciebie. Nie staniesz się ważnym, będąc poważnym.
Nie próbuj, nie masz szans.
Bartosz Zamirowski
A turaj wersja do słuchania i oglądania:
